Robot humanoidalny z Chin brzmi dziś jak przyszłość automatyzacji. W mediach społecznościowych coraz częściej widzimy nagrania robotów, które chodzą, biegają, podnoszą przedmioty, tańczą, wykonują gesty, a nawet biorą udział w zawodach sportowych. Nic dziwnego, że polskie firmy produkcyjne zaczynają pytać, czy takiego robota można sprowadzić z Chin i wykorzystać w zakładzie.
Z takim zapytaniem zgłosił się do nas jeden z klientów. Szukał robota humanoidalnego z Chin, który mógłby przyspieszyć i częściowo zautomatyzować pracę w jego zakładzie produkcyjnym. Na pierwszy rzut oka temat wydawał się bardzo ciekawy: nowoczesna technologia, duży potencjał marketingowy i możliwość pokazania firmy jako innowacyjnej.
Po rozmowach z wieloma producentami robotów humanoidalnych w Chinach oraz po konsultacjach z firmami specjalizującymi się w robotyce i automatyzacji w Polsce doszliśmy jednak do innego wniosku. W tym konkretnym przypadku robot humanoidalny nie był najlepszym rozwiązaniem. Znacznie większy sens miała prosta linia produkcyjna lub stanowisko zautomatyzowane, zaprojektowane pod konkretny proces klienta.
I właśnie to jest najważniejszy wniosek: robot humanoidalny z Chin może być bardzo efektowny, ale nie zawsze będzie najlepszą odpowiedzią na problem produkcyjny.
Dlaczego firmy pytają dziś o roboty humanoidalne z Chin?
Zainteresowanie robotami humanoidalnymi z Chin rośnie bardzo szybko. Wynika to z kilku powodów.
Po pierwsze, chińscy producenci robotów bardzo mocno rozwijają hardware. Roboty są coraz tańsze, coraz sprawniejsze mechanicznie i coraz bardziej dostępne dla firm spoza Chin. Jeszcze kilka lat temu humanoidalny robot był głównie tematem laboratoriów, uczelni lub dużych korporacji technologicznych. Dziś można już rozmawiać z producentami, dystrybutorami i integratorami, którzy oferują takie urządzenia również klientom komercyjnym.
Po drugie, roboty humanoidalne świetnie wyglądają w materiałach marketingowych. Firma, która pokazuje na targach, w showroomie lub w siedzibie humanoidalnego robota, natychmiast przyciąga uwagę. Taki robot może witać gości, poruszać się po stoisku, wykonywać zaprogramowane gesty, prezentować markę albo być elementem kampanii PR.
Po trzecie, rozwój sztucznej inteligencji sprawia, że oczekiwania wobec robotów są coraz większe. Skoro AI potrafi analizować tekst, obraz, mowę i dane, wielu przedsiębiorców zakłada, że połączenie AI z humanoidalnym hardware’em szybko doprowadzi do powstania robota, który będzie mógł zastąpić pracownika w wielu zadaniach produkcyjnych.
Ten kierunek jest realny, ale trzeba oddzielić wizję przyszłości od obecnych możliwości wdrożeniowych.
Robot humanoidalny z Chin nie jest jeszcze „pracownikiem z pudełka”
Największe nieporozumienie polega na tym, że część firm wyobraża sobie robota humanoidalnego jak gotowego pracownika. W praktyce wygląda to inaczej.
Robot humanoidalny sprowadzony z Chin bardzo często przyjeżdża jako zaawansowany hardware oraz platforma do dalszego rozwoju. Otrzymujemy robota, układy napędowe, czujniki, kamery, komputer pokładowy, dokumentację, SDK, środowisko programistyczne i możliwość tworzenia własnych scenariuszy. Nie oznacza to jednak, że po rozpakowaniu urządzenia robot samodzielnie zacznie wykonywać złożone zadania w zakładzie produkcyjnym.
W wielu przypadkach potrzebna jest druga linia pracy już na miejscu w Polsce. Chodzi o programowanie, integrację, testowanie, przygotowanie środowiska, dostosowanie chwytaków, nauczenie robota konkretnych ruchów, sprawdzenie bezpieczeństwa i dopasowanie całego procesu do warunków zakładu.
Dlatego robot humanoidalny z Chin często nie jest gotowym rozwiązaniem produkcyjnym, lecz platformą, którą trzeba dopiero wdrożyć pod konkretny scenariusz.
To bardzo ważna różnica. Kupno robota to dopiero pierwszy etap. Drugi etap to integracja. Trzeci etap to testy i poprawki. Dopiero później można mówić o realnym wykorzystaniu w produkcji.
Sprawdź również: Import z Chin.
Co sprawdzaliśmy w przypadku klienta?
Klient chciał przyspieszyć pracę w zakładzie produkcyjnym. Zapytał o robota humanoidalnego, ponieważ zależało mu na automatyzacji i nowoczesnym rozwiązaniu.
W takich sytuacjach nie zaczynamy od pytania: „Jaki robot będzie najciekawszy?”. Zaczynamy od pytania: „Jaki problem ma zostać rozwiązany?”.
Analizując takie zapytanie, warto sprawdzić między innymi:
- jaki proces ma zostać zautomatyzowany,
- czy proces jest powtarzalny,
- czy produkt ma stały kształt, wagę i pozycję,
- czy robot musi rozpoznawać różne obiekty,
- czy środowisko pracy jest uporządkowane,
- czy wymagana jest precyzja,
- czy ważniejsza jest elastyczność, czy wydajność,
- czy firma potrzebuje efektu marketingowego, czy realnego wzrostu produkcji,
- jaki budżet klient chce przeznaczyć nie tylko na zakup, ale też na wdrożenie,
- kto będzie odpowiadał za serwis, programowanie i utrzymanie robota.
Po analizie okazało się, że klient nie potrzebował humanoidalnego robota jako takiego. Potrzebował zwiększenia wydajności konkretnego procesu. To zupełnie inny punkt wyjścia.
Jeżeli celem jest przyspieszenie produkcji, ograniczenie pracy ręcznej i poprawa powtarzalności, w wielu przypadkach lepszym rozwiązaniem będzie nie robot humanoidalny, ale klasyczna automatyzacja.
Dlaczego prosta linia produkcyjna może być lepsza niż robot humanoidalny?
Robot humanoidalny jest uniwersalny w założeniu, ale właśnie ta uniwersalność bywa problemem. W produkcji najczęściej wygrywa nie najbardziej efektowne urządzenie, lecz rozwiązanie najlepiej dopasowane do konkretnego zadania.
Jeżeli trzeba przenosić element z punktu A do punktu B, lepszy może być przenośnik, podajnik lub robot pick-and-place.
Jeżeli trzeba układać produkty na palecie, lepszy może być robot paletyzujący.
Jeżeli trzeba obsługiwać maszynę, lepsze może być stanowisko zrobotyzowane z klasycznym ramieniem przemysłowym.
Jeżeli trzeba zautomatyzować prosty, powtarzalny etap produkcji, lepsza może być dedykowana linia produkcyjna z Chin.
Sprawdź również: linie produkcyjne z Chin.
Tego typu rozwiązania są często tańsze, szybsze do wdrożenia, łatwiejsze do serwisowania i bardziej przewidywalne niż robot humanoidalny. Co najważniejsze, łatwiej policzyć ich zwrot z inwestycji.
W produkcji nie chodzi o to, żeby maszyna wyglądała jak człowiek. Chodzi o to, żeby proces działał szybciej, stabilniej i taniej.
Robot humanoidalny a automatyzacja produkcji — dwa różne podejścia
Robot humanoidalny próbuje odwzorować człowieka. Ma nogi, ręce, głowę, czujniki, kamery i możliwość poruszania się w przestrzeni zaprojektowanej dla ludzi. To ma ogromny potencjał, bo teoretycznie taki robot mógłby pracować tam, gdzie dziś pracuje człowiek, bez przebudowy całej infrastruktury.
Klasyczna automatyzacja działa inaczej. Nie próbuje udawać człowieka. Zamiast tego upraszcza proces i projektuje go tak, aby maszyna mogła wykonywać konkretne zadanie jak najefektywniej.
To zasadnicza różnica.
Robot humanoidalny może być dobry tam, gdzie liczy się elastyczność, pokaz technologii, badania, testy, interakcja z ludźmi lub projekt pilotażowy.
Linia produkcyjna, robot przemysłowy, cobot albo stanowisko zautomatyzowane będą lepsze tam, gdzie liczy się wydajność, powtarzalność, przewidywalność i szybki efekt biznesowy.
Dlatego w przypadku naszego klienta rekomendacja była jasna: zamiast importować robota humanoidalnego z Chin, lepiej było poszukać prostszego systemu automatyzacji pod konkretny proces produkcyjny.
Czy roboty humanoidalne z Chin są słabe?
Nie. To byłby zły wniosek.
Roboty humanoidalne z Chin rozwijają się bardzo szybko. Postęp w tej branży nie jest liniowy, ale skokowy. To, co jeszcze rok temu wyglądało jak ciekawostka technologiczna, dziś potrafi być znacznie bardziej sprawne, szybsze i stabilniejsze.
Dobrym przykładem są zawody humanoidalnych robotów w Pekinie. W krótkim czasie wyniki robotów na dystansie półmaratonu poprawiły się z poziomu kilku godzin do czasu, który zaczął konkurować z wynikami najlepszych ludzi. Oczywiście bieganie po trasie to nie to samo co praca w zmiennym środowisku przemysłowym, ale taki przykład dobrze pokazuje tempo rozwoju technologii.
Dlatego nie należy lekceważyć robotów humanoidalnych. To jeden z najważniejszych kierunków rozwoju robotyki, zwłaszcza w połączeniu ze sztuczną inteligencją, systemami wizyjnymi, uczeniem przez demonstrację i coraz tańszym hardware’em.
Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że szybki rozwój technologii nie oznacza jeszcze, że każdy robot humanoidalny jest gotowy do pracy w polskim zakładzie produkcyjnym.
Co realnie dostarcza dziś chiński producent robota humanoidalnego?
W wielu przypadkach chiński producent dostarcza przede wszystkim hardware i platformę rozwojową.
Oznacza to, że klient otrzymuje urządzenie, które może mieć bardzo dobre możliwości mechaniczne, atrakcyjny wygląd, dostęp do środowiska programistycznego i potencjał do tworzenia własnych aplikacji. Nie oznacza to jednak, że robot od razu będzie rozumiał proces produkcyjny klienta.
W praktyce trzeba odpowiedzieć na pytania:
- kto napisze scenariusze pracy robota,
- kto zintegruje go z istniejącymi maszynami,
- kto przygotuje chwytaki lub narzędzia,
- kto zapewni bezpieczeństwo pracy,
- kto przeszkoli operatorów,
- kto będzie reagował w przypadku błędów,
- kto będzie aktualizował oprogramowanie,
- kto będzie odpowiadał za serwis i części zamienne.
Bez tych elementów robot humanoidalny może być bardzo efektownym urządzeniem, ale niekoniecznie gotowym narzędziem produkcyjnym.
Właśnie dlatego przy imporcie maszyn z Chin trzeba myśleć nie tylko o samym zakupie, ale o całym projekcie wdrożeniowym.
Kiedy robot humanoidalny z Chin ma sens?
Robot humanoidalny może mieć sens w kilku typach zastosowań.
Pierwszym są działania marketingowe. Tutaj robot humanoidalny sprawdza się bardzo dobrze. Może przyciągać uwagę na targach, eventach, konferencjach, w galeriach handlowych, showroomach, centrach demonstracyjnych lub siedzibie firmy. Dla wielu marek taki robot jest sposobem na pokazanie innowacyjności.
Drugim obszarem są projekty badawczo-rozwojowe. Uczelnie, centra R&D, firmy technologiczne i integratorzy mogą wykorzystywać robota jako platformę do testowania algorytmów, systemów wizyjnych, interakcji człowiek-maszyna, chwytania przedmiotów czy uczenia przez demonstrację.
Trzecim obszarem są kontrolowane wdrożenia pilotażowe. Jeżeli firma ma budżet, zespół techniczny i świadomość, że projekt będzie wymagał testów, programowania i rozwoju, robot humanoidalny może być ciekawym kierunkiem.
Czwartym zastosowaniem są proste, powtarzalne scenariusze w przygotowanym środowisku, gdzie robot nie musi samodzielnie radzić sobie z dużą liczbą wyjątków.
W takich przypadkach robot humanoidalny z Chin może być bardzo interesującym rozwiązaniem.
Kiedy lepiej nie kupować robota humanoidalnego?
Robot humanoidalny prawdopodobnie nie będzie najlepszym wyborem, jeżeli firma oczekuje szybkiego i przewidywalnego wzrostu wydajności produkcji.
Jeżeli celem jest realne zwiększenie liczby produkowanych sztuk na godzinę, skrócenie czasu cyklu, ograniczenie błędów, odciążenie pracowników lub automatyzacja jednego konkretnego etapu, zazwyczaj warto zacząć od prostszych rozwiązań.
Może to być:
- linia produkcyjna z Chin,
- stanowisko zrobotyzowane,
- robot przemysłowy,
- cobot,
- system pick-and-place,
- przenośnik,
- podajnik automatyczny,
- robot paletyzujący,
- system sortowania,
- maszyna pakująca,
- automatyczna kontrola jakości,
- dedykowana maszyna pod konkretny proces.
Takie rozwiązania są mniej medialne niż robot humanoidalny, ale często znacznie skuteczniejsze biznesowo.
Import robota humanoidalnego z Chin — na co uważać?
Jeżeli firma mimo wszystko rozważa import robota humanoidalnego z Chin, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii.
Po pierwsze, trzeba sprawdzić, czy producent oferuje tylko hardware, czy również realne wsparcie wdrożeniowe. Sam robot to za mało.
Po drugie, trzeba dokładnie ustalić, jakie funkcje są dostępne od razu, a jakie wymagają dodatkowego programowania.
Po trzecie, trzeba zweryfikować dokumentację, SDK, możliwości integracji i dostępność części zamiennych.
Po czwarte, trzeba sprawdzić, czy robot spełnia wymagania bezpieczeństwa i formalne wymagania przy imporcie do Unii Europejskiej.
Po piąte, trzeba uwzględnić koszty wdrożenia w Polsce. Czasami sam robot jest tylko częścią budżetu, a prawdziwy koszt pojawia się dopiero na etapie integracji.
Po szóste, trzeba uczciwie ocenić, czy w firmie jest zespół, który będzie potrafił pracować z taką technologią. Robot humanoidalny nie jest zwykłą maszyną produkcyjną. To platforma, która wymaga wiedzy z robotyki, programowania, automatyki, bezpieczeństwa i integracji systemów.
Jakie rozwiązanie rekomendowaliśmy klientowi?
W tym przypadku klient zapytał o robota humanoidalnego z Chin, ale po analizie okazało się, że lepszym rozwiązaniem będzie klasyczna automatyzacja produkcji.
Nie dlatego, że roboty humanoidalne nie mają przyszłości. Wręcz przeciwnie — mają bardzo dużą przyszłość. Technologia rozwija się niezwykle szybko, a połączenie chińskiego hardware’u, sztucznej inteligencji i coraz lepszych systemów programowania może w najbliższych latach mocno zmienić rynek automatyzacji.
Ale na dziś, w wielu zastosowaniach produkcyjnych, robot humanoidalny nadal wymaga dodatkowego programowania, integracji i przygotowania środowiska pracy. Często przyjeżdża jako bardzo zaawansowana platforma, a nie jako gotowy autonomiczny pracownik.
Dlatego przy takich projektach warto zachować zdrowy rozsądek. Najpierw trzeba zrozumieć proces, który ma zostać usprawniony. Dopiero później należy dobrać technologię.
Czasami będzie to robot humanoidalny. Czasami robot przemysłowy. Czasami cobot. Czasami prosta linia produkcyjna z Chin. A czasami niewielka maszyna, która rozwiąże problem lepiej niż najbardziej efektowny robot.
Robot humanoidalny z Chin czy klasyczna automatyzacja?
Robot humanoidalny z Chin to ciekawa i szybko rozwijająca się technologia. Może być świetnym rozwiązaniem marketingowym, badawczo-rozwojowym lub pilotażowym. Może też w przyszłości stać się ważnym elementem automatyzacji przemysłu.
Jednak w przypadku firm, które chcą przede wszystkim zwiększyć wydajność zakładu produkcyjnego, nie zawsze będzie to najlepszy wybór.
Jeżeli celem jest konkretny efekt biznesowy, warto porównać robota humanoidalnego z prostszymi rozwiązaniami: linią produkcyjną, stanowiskiem zrobotyzowanym, robotem przemysłowym, cobotem lub dedykowaną maszyną z Chin.
Właśnie w tym pomagamy naszym klientom. Nie tylko szukamy producenta w Chinach, ale przede wszystkim pomagamy dobrać rozwiązanie, które ma sens techniczny, finansowy i wdrożeniowy.
Jeżeli rozważasz import robota humanoidalnego, linii produkcyjnej lub maszyny z Chin, warto zacząć od analizy procesu. Czasami najlepszą decyzją nie jest zakup najbardziej zaawansowanego urządzenia, ale wybór maszyny, która najprościej i najskuteczniej rozwiąże konkretny problem w produkcji.
